|
Zawsze
chciałam mieć psa. Pamiętam z dzieciństwa, że temat ten
powracał w rozmowach z rodzicami cyklicznie co jakiś czas.
Niestety mieszkając na czwartym piętrze nie mogłam liczyć na
nic innego jak tylko na stanowczą odmowę. W duchu przyznawałam
rodzicom racje- pies w bloku mógłby się tylko męczyć. Traf
jednak chciał inaczej, postawił na mojej drodze Kunę niedoszłego
PON-a. Wspaniały Przyjaciel na którym sprawdzałam swoje
dydaktyczne uzdolnienia. Wszyscy go pokochali i jego śmierć była
dla wszystkich domowników wielkim ciosem. Zginął, jak wiele psów
w mieście, pod kołami samochodu. Po stracie Kuny nikt nie
poruszał kwestii posiadania psa przez wiele lat. Aż do momentu
gdy poznałam swojego przyszłego męża. Wiele wędrowaliśmy po
górach. Na jednej z wędrówek w Szczawnicy zobaczyłam zapierające
dech w piersiach zjawisko - błękitną dożycę.
Wtedy właśnie
zapadła decyzja że to będzie dog. Po długich poszukiwaniach
kupiliśmy czarną dożycę. Tesa miała wprawdzie metrykę ale
nigdy nie wyrobiliśmy jej rodowodu, na wystawy nie mieliśmy
czasu wychowywaliśmy naszą malutką wtedy córeczkę. Po kilku
latach zaczęłam szukać kolejnej dożycy tym razem żółtej.
Znalazłam ją w hodowli Moloseum. I tak w naszym domu znalazła
się Ankara, po domowemu Tanga. Ponieważ w międzyczasie połknęłam
bakcyla wystawowego , zaczęliśmy naszego żółtego skarba
obwozić po kraju, choć trzeba przyznać, że nie była to
ulubiona rozrywka naszej suni.
Pewnego dnia dowiedziałam się że jest do oddania żółty
4 letni dog. Zadzwoniłam z ciekawości. W tydzień po moim
telefonie zamieszkał z nami Hogan Horn z Życzliwego Domu. Początkowo
nasza współpraca nie układała się najlepiej. Hogan miał
charakter zepsuty przez poprzednich właścicieli, którzy robili
z niego groźnego psa stróżującego. Szybko jednak zrozumiał że
nikt od niego nie wymaga pokazu siły, z dnia na dzień łagodniał.
Był świetnym kumplem i wspaniałym psem wystawowym. To z nim
odnosiliśmy sukcesy i to właśnie on sprawił że wystawy stały
się dla nas chorobą nieuleczalną. Tesa i Hogan odeszły niemal
równocześnie. W domu zrobiło się pusto i smutno. Ponieważ
Tanga spodziewała się szczeniąt wiadomo było, że zostanie u
nas jej córka. Tak urodził się pierwszy miot w mojej hodowli, a
w nim również Alfa. Teraz Alfa jest już dorosłą suczką a
kroku w ogrodowych szaleństwach dorównuje jej młodsza siostra
Brandy.
Agnieszka
Chyla-Machowicz |